Nie przedłużając.
--------------
Wyszła z
Lokim trzymając się za ręce z Wielkiej Sali. Woleli wyjść, niż oglądać
dalszy popis Thora. Po tym jak weszli na pierwsze piętro Katharsis
westchnęła.
- Czy twój brat zachowuje się tak na co dzień? Czy tylko od święta?- Powiedziała z rozbawieniem.
- On i bracia zachowują się tak zawsze. Przez to wolę już jeść w odosobnieniu.
Poprowadziła go dalej. W końcu stanęli przed wejściem, do toalety dziewczyn na drugim piętrze. Puściła dłoń Lokiego i otworzyła drzwi.
- Chodź. Ona jest nieczynna od jakiś pięćdziesięciu lat. - Weszła do środka i obróciła się. Widziała, że chłopka się waha. - Przecież Cie nie zgwałcę i nie porzucę na pastwę losu.
Zaśmiała się, on tylko się lekko uśmiechnął i wszedł. Podeszła do stojących na środku umywalek. Stanęła przed jedną z nich i odezwała się w mowie węży.
- Otwórz się.
Po tych słowach, umywalki rozpłynęły się, ukazując spiralne schody znajdującej się w rurze. Prowadziły w dół.
- Pierwotnie to wejście było tylko zwykłą rurą. Lecz ja zbyt często tu spędzałam czas i niewygodne było wydostanie się na powierzchnie.
- Właściwie, gdzie my się znajdujemy?- odezwał się Loki.
Spojrzała na niego przez ramię, nadal schodząc po schodach.
- Och. Idziemy do Komnaty Tajemnic.
Opis korytarza, wejść oraz samej Komnaty Tajemnic został zmieniony celowo. Innymi słowy moja wyobraźnia jest za to odpowiedzialna. Eheheh
Korytarz, był oświetlony pochodniami, które dawały zielone światło. Podłoga jak i ściany były wyłożone czarnym marmurem (A Voldi się zastanawia, gdzie podziała się kasa ze skarbca na czarną godzinę) Idąc dalej w ciszy. Stanęli przed ogromnymi wrotami, zdobionymi w węże, które jednocześnie były zasuwami. Katharsis wypowiedziała, te same słowa co w łazience. Po kolei każdy z węży się odsuwał i na środku utworzyły węzeł celtycki. Patrzyła na Lokiego z szerokim uśmiechem. Lubiła ten jego wzrok pełen zaciekawienia i niepewności co zastanie za rogiem. Spojrzał na nią.
- Opowiesz mi coś o tej Komnacie Tajemnic?
- Czy twój brat zachowuje się tak na co dzień? Czy tylko od święta?- Powiedziała z rozbawieniem.
- On i bracia zachowują się tak zawsze. Przez to wolę już jeść w odosobnieniu.
Poprowadziła go dalej. W końcu stanęli przed wejściem, do toalety dziewczyn na drugim piętrze. Puściła dłoń Lokiego i otworzyła drzwi.
- Chodź. Ona jest nieczynna od jakiś pięćdziesięciu lat. - Weszła do środka i obróciła się. Widziała, że chłopka się waha. - Przecież Cie nie zgwałcę i nie porzucę na pastwę losu.
Zaśmiała się, on tylko się lekko uśmiechnął i wszedł. Podeszła do stojących na środku umywalek. Stanęła przed jedną z nich i odezwała się w mowie węży.
- Otwórz się.
Po tych słowach, umywalki rozpłynęły się, ukazując spiralne schody znajdującej się w rurze. Prowadziły w dół.
- Pierwotnie to wejście było tylko zwykłą rurą. Lecz ja zbyt często tu spędzałam czas i niewygodne było wydostanie się na powierzchnie.
- Właściwie, gdzie my się znajdujemy?- odezwał się Loki.
Spojrzała na niego przez ramię, nadal schodząc po schodach.
- Och. Idziemy do Komnaty Tajemnic.
Opis korytarza, wejść oraz samej Komnaty Tajemnic został zmieniony celowo. Innymi słowy moja wyobraźnia jest za to odpowiedzialna. Eheheh
Korytarz, był oświetlony pochodniami, które dawały zielone światło. Podłoga jak i ściany były wyłożone czarnym marmurem (A Voldi się zastanawia, gdzie podziała się kasa ze skarbca na czarną godzinę) Idąc dalej w ciszy. Stanęli przed ogromnymi wrotami, zdobionymi w węże, które jednocześnie były zasuwami. Katharsis wypowiedziała, te same słowa co w łazience. Po kolei każdy z węży się odsuwał i na środku utworzyły węzeł celtycki. Patrzyła na Lokiego z szerokim uśmiechem. Lubiła ten jego wzrok pełen zaciekawienia i niepewności co zastanie za rogiem. Spojrzał na nią.
- Opowiesz mi coś o tej Komnacie Tajemnic?
~~ Kuchnia~~
Parę
pięter wyżej Thor plądrował kuchnię. Skrzaty miały ręce pełne roboty,
by zadowolić Asgardzkiego księcia. Harry z Hermioną zastanawiali się ile
on jeszcze zdoła tego wszystkiego pochłonąć. Oni mu towarzyszyli tylko,
bo reszta stwierdziła, że jest niewychowanym i nienażartym knurem. (Thor+Knur=Knor)
Ron poleciał do dormitorium się wypłakać, bo Gromowładny zepchnął go na
drugie miejsce w kategorii obżarstwa. Nagle przez tajne przejście,
przeszedł Gacoperz (tj.Snape).
- Gdzie jest Loki i Riddle?- jego głos zamrażał owady w locie.
- Poszli gdzieś, jakieś dwie godziny temu.- odpowiedź udzieliła mu dziarsko Hermiona.
Snape
po tych słowach zaczął gotować się w środku, mało brakowało, a by mu
para z uszu wylatywała. Jak ta diablica mogła zawładnąć tak
Asgardczykiem. Przecież, dzięki niemu mógłby dowiedzieć się więcej o
miksturach, które na Ziemi są nieznane. Jak wpadł tak i wypadł z kuchni.
Gromowładny podniósł się wreszcie od stołu i oświadczył, że chce udać
się na spoczynek. Hermiona i Harry odetchnęli z ulgą. Przeszli przez
przejście wspólnie lecz Chłopiec z symbolem Opla na czole czmychną do
komnat Katharsis. Pozostawiając tym samym Hermione na pastwę pijanego i
obżartego Thora.
~~Wieża gryfonów~~
Ron
stał nad umywalką i patrzył na swoje odbicie w lustrze. Jutro dostanie
wyjca od rodziców,że zhańbił dobre imię swojej rodziny. Chwycił w dłoń
ostrożnie żyletkę i zrobił nacięcie na swoim przedramieniu. Krew powoli
zaczęła kapać z ranki. Patrzył jak na umywalce pojawiają się szkarłatne
kropelki. Zrobił drugie nacięcie lecz tym razem głębsze. Przed
zrobieniem trzeciej rany na przedramieniu przeszkodzili mu koledzy
wchodzący do dormitorium. Wyjął z szafki pod umywalką opatrunek.
- Ron, jesteś tu taj?- rozpoznał głos Seameusa.
- Tak. Już wychodzę. - Odpowiedział zakładając bandaż i wyszedł- Co się stało?
W pokoju byli wszyscy prócz Nevila i Harry'ego. Tego pierwszego nie było ponieważ babcia zabrała go na szkolenie na Jasną Górę. A wiadomo, że to jest ośrodek podobny do klasztoru Shaolin. Co do drugiego nie miał pojęcia, bo zmienił domy.
- Ten nowy się tu wprowadzi, bo u siedmiorocznych nie ma miejsca.
Dla rudzielca to był cios poniżej pasa. Usiadł na łóżku i patrzył tempo w ścianę.
- Ron, jesteś tu taj?- rozpoznał głos Seameusa.
- Tak. Już wychodzę. - Odpowiedział zakładając bandaż i wyszedł- Co się stało?
W pokoju byli wszyscy prócz Nevila i Harry'ego. Tego pierwszego nie było ponieważ babcia zabrała go na szkolenie na Jasną Górę. A wiadomo, że to jest ośrodek podobny do klasztoru Shaolin. Co do drugiego nie miał pojęcia, bo zmienił domy.
- Ten nowy się tu wprowadzi, bo u siedmiorocznych nie ma miejsca.
Dla rudzielca to był cios poniżej pasa. Usiadł na łóżku i patrzył tempo w ścianę.
~~Komnata Tajemnic~~
Katharsis
i Loki siedzieli wtuleni w siebie na sofie w ukrytym pokoju, który
kiedyś należał do Salazara. Było to duże pomieszczenie z małą
biblioteczką, stolikiem, fotelem i sofą. Było jeszcze troje drzwi. Jedne
prowadziły do łazienki, drugie do sypialni,a trzecie do kuchni.
- Mówiłaś, że z tond jest drugie wyjście.
Przyjemną ciszę przerwał książę. Delikatnie gładził jej ramie.
- Owszem jest drugie i nawet trzecie. Ale parę tajemnic muszę zostawić jeszcze w sekrecie.- uśmiechnęła się do niego psotnie i pocałowała w nos. - Ciekawe co się dzieje na górze?
Loki obrócił ją do siebie przodem , że siadła mu na kolanach z nadal psotnym uśmiechem przyklejonym do twarzy. Rękami objęła go za szyję
- Też jestem ciekaw. Nie ma nas ponad dwie godziny.- Ręce położył na jej plecach.
- Przy tobie czas, płynie inaczej.- wtuliła twarz w zagłębienie jego szyi.
Taki przyjemny moment, przerwało im pojawienie się Moonscrema. Katharsis zeszła z kolan Lokiego i pochyliła się w stronę zwierzaka.
- Co? Monzi się stęsknił, że cię tu przyszyła. -Bunnychimer, rozumiejąc co się do niego mówi, pokiwał głową i wskoczył jej na ramię. - Loki, zbieraj się wracamy na górę.
- Wysyła jakiegoś skamieniałego królika po ciebie i ty od razu lecisz.
- Loki. Monzi w ostateczności mnie tak wzywa. Zawsze dostaje jak coś to patronusa.
Nie obracając się w jego stronę, ruszyła do jednego z tajemniczych przejść. Weszła po paru schodkach i pociągnęła za pochodnie. Ściana się przesunęła ukazując przejście do Pokoju Wspólnego Ślizgonów. Wyszła od razu na miękki dywan. Kiedy obok niej stanął chłopak, przejście się zamknęło. Rozejrzała się po pokoju i kiedy rozpoznała znajomą platynową czuprynę, ruszyła w jej kierunku.
- Co jest Monzi?
Piękne niebieskie oczy chłopaka spojrzały na nią.
- Nasz dobry przyjaciel się odezwał.
Zmarszczyła brwi.
- Wiesz ilu my mamy przyjaciół, którzy się dawno nie odzywali.
- Lego, ma zamiar zacząć się tu uczyć.- spojrzał na Lokiego stojącego za nią. - Sama przeczytaj co napisał.- podał jej list, który pachniał kwiatkami.
Zaczęła czytać, a kiedy dotarła do końca, jej oczy błyszczały złowieszczą czerwienią.
- Jak ten zasraniec mógł mu to zrobić. Jak go dorwę, powieszę go za jaja na najwyższej wierzy w tym zamku.
- Mówiłaś, że z tond jest drugie wyjście.
Przyjemną ciszę przerwał książę. Delikatnie gładził jej ramie.
- Owszem jest drugie i nawet trzecie. Ale parę tajemnic muszę zostawić jeszcze w sekrecie.- uśmiechnęła się do niego psotnie i pocałowała w nos. - Ciekawe co się dzieje na górze?
Loki obrócił ją do siebie przodem , że siadła mu na kolanach z nadal psotnym uśmiechem przyklejonym do twarzy. Rękami objęła go za szyję
- Też jestem ciekaw. Nie ma nas ponad dwie godziny.- Ręce położył na jej plecach.
- Przy tobie czas, płynie inaczej.- wtuliła twarz w zagłębienie jego szyi.
Taki przyjemny moment, przerwało im pojawienie się Moonscrema. Katharsis zeszła z kolan Lokiego i pochyliła się w stronę zwierzaka.
- Co? Monzi się stęsknił, że cię tu przyszyła. -Bunnychimer, rozumiejąc co się do niego mówi, pokiwał głową i wskoczył jej na ramię. - Loki, zbieraj się wracamy na górę.
- Wysyła jakiegoś skamieniałego królika po ciebie i ty od razu lecisz.
- Loki. Monzi w ostateczności mnie tak wzywa. Zawsze dostaje jak coś to patronusa.
Nie obracając się w jego stronę, ruszyła do jednego z tajemniczych przejść. Weszła po paru schodkach i pociągnęła za pochodnie. Ściana się przesunęła ukazując przejście do Pokoju Wspólnego Ślizgonów. Wyszła od razu na miękki dywan. Kiedy obok niej stanął chłopak, przejście się zamknęło. Rozejrzała się po pokoju i kiedy rozpoznała znajomą platynową czuprynę, ruszyła w jej kierunku.
- Co jest Monzi?
Piękne niebieskie oczy chłopaka spojrzały na nią.
- Nasz dobry przyjaciel się odezwał.
Zmarszczyła brwi.
- Wiesz ilu my mamy przyjaciół, którzy się dawno nie odzywali.
- Lego, ma zamiar zacząć się tu uczyć.- spojrzał na Lokiego stojącego za nią. - Sama przeczytaj co napisał.- podał jej list, który pachniał kwiatkami.
Zaczęła czytać, a kiedy dotarła do końca, jej oczy błyszczały złowieszczą czerwienią.
- Jak ten zasraniec mógł mu to zrobić. Jak go dorwę, powieszę go za jaja na najwyższej wierzy w tym zamku.
--------------------------------
No skończyłam. Myślę, że się spodoba. Ciekawe, czy ktoś będzie miał jakieś podejrzenia odnośnie nowej postaci. :)
Do napisania nie wiem kiedy.
Zaczęłam
szkołę zaoczną i mam dość dużo materiału do przyswojenia, a na dodatek
komputer poszedł na wcześniejszą emeryturę i mam utrudniony kontakt w
pisaniu.
Pozdrawiam Katharsis.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz