To rozdział dla osoby dzięki, której wziął się pomysł na to dość nie kanoniczne połączenie.
A jest nią Ares autor bloga http://miecz-zemsty.blog.onet.pl/ (polecam szczególnie osobom lubiącym yaoi oraz mitologię ). A teraz to co obiecałam
---------------------------
- Ale jak to możliwe, że bogowie naprawdę istnieją?
- Harry. A jak to możliwe, że jesteśmy czarodziejami?
Katharsis siedziała w Wielkiej Sali zajadając się tostami z szynką i serem.
- Ale, że ty jedziesz do Asgardu. Zostawisz mnie samego na pożarcie.
Wywróciła oczami.
-
Zaszyj się w moich kwaterach, tam nikt prócz nauczycieli nie może wejść
bez mojego pozwolenia. A i tak Sal by ich nie wpuścił. Na starość
dziwaczeje.
Po lekcjach postanowiła
pójść do Dumbledore'a z prośbą o przeniesienie do innego domu Harry'ego i
o to, że za dwa tygodnie wyrusza na bal do Asgardu. Miała dzięki tej
ostatniej informacji tak wyśmienity humor, że aż nawet Malfoy nie mógłby
jej go popsuć.
- Nessy. Gdzie się wybierasz za dwa tygodnie?
- Nie twój tleniony interes.
- A właśnie, że mój, bo w święta będziesz moją własnością.
Wstała tak nagle, że aż wszyscy spojrzeli w ich stronę.
-
Ja mam być twoją własnością?! -wydarła się na całe pomieszczenie.-
Chcesz zginąć w trakcie ceremonii to proszę bardzo. Dopiero w święta do
tego czasu możesz sobie o władaniu mną pomarzyć.
Nie wytrzymała i jej moc się uwolniła. Odpychając Dracona od niej na jakieś 15 metrów, szyby w oknach zadrżały niebezpiecznie.
- Jeszcze raz mnie wyprowadzisz z równowagi, a nie dożyjesz następnych świąt.
- Jadę z Tobą.
Spojrzała na tlenioną księżniczkę spode łba.
- A jedź i nie truj mi dupy. Może Cię zgubie gdzieś po drodze.
Wyszła
z Wielkiej Sali i skierowała się do swoich komnat. Miała w nosie lekcje
i tak zda ten materiał. Rozłożyła na stole w salonie katalogi z
różnymi sukniami wieczorowymi. Nie lubiła się stroić ale przecież w
jeansach i tunice tam się nie zjawi. Kiedy była przy czwartym katalogu,
do salonu wlazł jej brat. Spojrzała na niego.
- A ty nie na lekcjach?
- Nauczyciele mają jakąś radę.
- Aha.
I wróciła do przeglądania zdjęć sukni.
- Katharsis.
- Hmm?
- Mogę wyruszyć z tobą na ten bal.
Spojrzała na niego.
- Następny Malfoy się znalazł.
Wzięła do ręki zaproszenie... przecież tam wcześniej tego nie było. A teraz pojawił się teks. Jedna brew podjechała jej do góry.
- Możesz. Ale jak się zgubisz to ja cie szukać nie będę.
- Kocham Cię.
Po czym przytulił ją.
- Ja też. A teraz szukaj dla siebie czegoś.
Wyczarowała katalogi mody męskiej.
- Nie możesz wyglądać jak łachmyta.
Zajęła się piątym katalogiem dopiero przy końcu zobaczyła to cudo ( http://suknieslubne.bazarek.pl/opis/2682999/zielona.html )
Aż wydała pisk. Od razu napisała list ze swoimi wymiarami i o jaką suknię jej chodzi.
- I jak tam? Wybrałeś coś?
- Tak. Ten. - wskazał na grafitowy garnitur z białą koszulą i zielonym krawatem w białe prążki.
- Garnitur czarny, a krawat gładki, bez prążków i będzie idealnie.
Na następnej stronie taki znalazła. Po czym wysłała zamówienie.
- Tylko ja Dracusiowi nie mówię, że jedziesz. Powiedz mu tę szczęśliwą wiadomość.
Podeszła
do swojego biurka i wzięła czarny papier listowy. I zaczęła pisać
podziękowanie i że zabiera ze sobą dwójkę znajomych, którzy ją nie chcą
samą puścić. Pisała jadowicie zielonym atramentem. Spojrzała na swoje
dzieło z zachwytem. Złożyła list i zalakowała. Teraz był ozdobiony
herbem Slytherin'a. Zaczęła się głowić jak to wysłać. Po chwili z
czarnego ognia pojawił się ten sam ptak co na rozpoczęciu. Przywiązała
list mu do nóżki, a on zniknął. Ciekawe do którego z bogów należał.
Spojrzała na Harry'ego.
- Coraz bardziej ten świat staje się dziwny.
- Braciszku nie marudź. Teraz idziemy do dyrektora z prośbą o twoje przeniesienie i poinformować go, że udajemy się do Asgardu.
Wstała
i w podskokach a'la Luna udała się do wyjścia i tymże chodem ruszyła
do gabinetu dyrektora a Harry podążał za nią. Nie wiedział co ją tak
cieszy.
- Nie cieszysz się ?
- A czym mam się cieszyć Kath?
- Tym, że jedziemy do Asgardu, złotego miasta. Tam gdzie są bogowie, walkirie i tęczowy most. Harry wszystko aż kipi złotem.
- A coś poza tym ?
Spojrzała na brata z żądzą mordu i zachwytu.
-
Piękne ogrody urządzone przez samą boginię Friggę, są tam też pięknie
bogowie, boginie. Mażę by spotkać Lokiego i Thora. Może zgubimy gdzieś
Malfoya. Przynajmniej jednego idioty by było mniej.
I gadał, gadała, aż dotarli pod wejście do gabinetu Dumbledore'. Spojrzała na chimerę.
- Niech zgadnę... Cytrynowe dropsy.
Posąg
faktycznie odskoczył. Weszli na schody, które uniosły ich pod drzwi
gabinetu. Zapukała. Po usłyszeniu by wejść. Otworzyła drzwi. Rozejrzała
się pomieszczenie było pełne nauczycieli.
- Co was tu sprowadza moi drodzy? - odezwał się dobrodusznym głosem dyrektor.
- Pierwsza sprawa dotyczy ponownej ceremonii przydziału Harry'ego.
- Ależ tego nie można powtórzyć. - odezwała się profesor McGonagall.
- Można czytałam w regulaminie szkoły.
- Masz rację młoda damo. Można ponownie przydzielić ucznia. Ale dlaczego.
- Dlatego, że zatajono przed nim i przed wszystkimi, że jest synem Toma Riddla vel Lorda Voldemorta.
- Jest jakieś potwierdzenie twoich słów?
-
Tak. Ojciec powiedział, że miałam brata bliźniaka, którego porwano. A
moją matkę , która chciała go ratować zabił Moody. -Patrzyła lodowatym
wzrokiem prosto w twarz dyrektora. - A pan o tym wiedział.
- Albusie czy ona mówi prawdę? - Minerva jakoś nie wierzyła tej dziewczynie.
- Tak. Mówi prawdę.- spojrzał na nauczycielkę, a po chwili znów przeniósł na rodzeństwo.- Jest jeszcze coś?
- Tak. Dostałam zaproszenie z Asgardu i mam możliwość zabrania ze sobą dwójki osób. Tymi osobami są Harry i Dracon.
- Asgard?
- Tak. Jedno z dziewięciu królestw. Bogowie, walkirie, piwo, pyszne jadło, Bifrost, bogowie, dużo bogów.
- A kiedy ma się on odbyć?
- Za dwa tygodnie. Pisali, że przyślą tu kogoś po nas.
- Następna błazenada. Pewno ktoś Ci zrobił kawał. - odezwał się Severus Snape.
- Waż słowa wujaszku. Wiem o rzeczach, które nie chciał byś by wiedzieli inni.
- Pozwolę wam jechać. Ale masz mi droga Katharsis zrobić referat o tym. I masz przynieść rysunki, tego miasta bogów.
- Zrobi się dyrektorze. A kiedy Harry zostanie przydzielony?
- Przed obiadem.
- Dziękujemy.- odpowiedziało zgodnie rodzeństwo i wyszło.
Katharsis
śpiewała jakąś sobie jedynie znaną piosenkę. A Harry zastanawiał się co
może się wydarzyć przez te dwa tygodnie. Kiedy weszli do komnat ....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz