poniedziałek, 8 czerwca 2015

Moda na Hogwart: Odcinek 4

Kiedy miała właśnie wychodzić na korytarz, by udać się z Harrym na szlaban u Snape'a. Poczuła przeraźliwy ból w lewej ręce.
- No masz naprawdę wyczucie czasu.
Wymamrotała. Spojrzała na swoją męską kopię stojącą przed nią i patrzącą się z lekkim zdziwieniem.
- Harry idź na ten szlaban. A jakby Nietoperz się pytał to powiedz mu tylko jedno Jaszczur. On będzie wiedział o co chodzi. 
Po tych słowach wypchnęła go na korytarz i zablokowała przejście. Udała się czym prędzej do swojej sypialni i założyła strój Śmierciożercy. Nałożyła na twarz białą maskę. Rzuciła na siebie zaklęcie kameleona i wyciszające. Wymknęła się z zamku. Po czym udała się do miejsca w Zakazanym Lesie, z którego można było się teleportować.
Wylądowała przed ogromną mroczną rezydencja. Zdjęła z siebie zaklęcia i weszła do środka. Od razu udała się do sali w, której był człowiek, który nie dawał jej pożyć nawet w szkole. Otworzyła energicznie drzwi. Nazbyt energicznie bo te uderzyły w ściany. Było zebranie wewnętrznego kręgu. Rozejrzała się po zgromadzonych nie było jej nauczyciela.
- Witaj ojcze.
Usiadła po prawej jego stronie.
- Miło, że nas zaszczyciłaś.
- Wiesz przecież, że trudno wyrwać się z zamku i byłam w tedy z Potterem...wróć z moim bratem.
- I jak?
- Co jak?... Ojcze nie rób ze mnie idiotki. Wszyscy się od niego odwrócili, teraz ja  jestem jedynym oparciem chłopaka. I mam zamiar prosić Dumbledore'a o ponowny przydział.
Szmer i ciche szepty rozniosły się po sali.
- Czytałam w księgach z prawem i regulaminem szkoły, że coś takiego może mieć miejsce. A z moich źródeł wynika, że mój brat miał być od początku Ślizgonem, tylko nasłuchał się różnych informacji od Wesley'a i poprosił tiarę o to by trafi wszędzie tylko nie do mojego domu.
- Interesujące... A co z szafą?
- A co ma być. Królewna imieniem Draco się obraziła za kawał. Ostrzegałam go by uważał co pije.  Ale postaram się mu przemówić do rozumu i zaczniemy  naprawę od tego weekendu.
- Dobrze. Na Ciebie zawsze mogę liczyć, nie jak na niektórych.
 No i się zaczęła druga część kary i pochwały. Odpłynęła w świat marzeń wolała nie przyglądać się temu.
Jej rozmyślanie przerwał głos Voldemorta. 
- Katharsis mogłabyś zostać, chciałbym z Tobą porozmawiać.
Spojrzała na niego niepewnie. Sala szybko opustoszała. W końcu zostali sami.
- Chce spotkać się z Harrym. Musi mnie przecież poznać.
- Ojcze pozwól pierwsze załatwić sprawę z Potterami. Wyślę im jeszcze dziś sowę odnośnie spotkania w Hogs. Jak wszystko dobrze pójdzie to następnym razem przyprowadzę Harry'ego.Cos jescze?
- Tak. W święta odbędą się twoje zaręczyny.
- Z kim?
- Z Draconem.
Patrzyła na niego jakby powiedział, że odwołali Mistrzostwa w Quidditch'u.
- Nie poślubię tej Fretki. Już wolę wyjść za jakiegoś boga nordyckiego. Ale nie za tą zadufaną w sobie kreaturę. Chcesz, żebym go zabiła przy pierwszej sposobności?
Nie czekając n odpowiedź, wybiegła z sali, zrzucając maskę, która roztrzaskała się na drobne kawałeczki po zetknięciu z marmurową posadzką. Wybiegła z posiadłości i się teleportowała. Nie zważając na nic. Wbiegła do zamku nadal w płaszczu Śmierciojada. Łzy spływały jej po twarzy. Wbiegła do swoich kwater i osunęła się na najbliższy fotel. Rozumiała, że taka jest tradycja. Ale dlaczego Malfoy. Zaczęła się kiwać w przód i tył. Będzie zdolna do wszystkiego byle by tylko nie poślubić tej tlenionej księżniczki. Splunęła do kominka. Usłyszała jak przejście się otwiera. Wiedziała, kto wszedł.
- Dlaczego Cie nie było na szlabanie?
Kiedy zobaczył, że płacze. Uklęknął przed nią i chwycił ją za ręce.
- Co się stało?
Spojrzała na niego załzawionymi oczami.
- Nasz ojciec chce mnie wydać za Draco.
I ponownie się roztaczała. Podniosła się, nie zważając na chłopaka poszła do swojej sypialni. Przypomniała sobie o liście, który wczoraj dostała. Nie wiedziała kogo jest ten cudowny ptak. Ale na pewno nie żadnego z zwolenników jej ojca. A więc kogo... Wyjęła ze swojej wyjściowej szaty kopertę. Usiadła ponownie na łóżku i obróciła ją w rękach. Czerwony lak z wytłoczonym herbem. Nie znała nikogo z takim. Zmarszczyła brwi. Ostrożnie otworzyła kopertę. Zaproszenie. Złote litery z pięknymi zawijasami.  Nie mogła oderwać wzroku od niego. Za dwa tygodnie bal. Przyślą posłańca do Hogwartu po nią. Zamykała i otwierała buzię. Patrząc na miejsce tego wydarzenia. Albo ktoś z niej kpi albo to spełniło się jej największe marzenie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz