Kiedy miała właśnie wychodzić na korytarz, by udać się z Harrym na szlaban u Snape'a. Poczuła przeraźliwy ból w lewej ręce.
- No masz naprawdę wyczucie czasu.
Wymamrotała. Spojrzała na swoją męską kopię stojącą przed nią i patrzącą się z lekkim zdziwieniem.
- Harry idź na ten szlaban. A jakby Nietoperz się pytał to powiedz mu tylko jedno Jaszczur. On będzie wiedział o co chodzi.
Po
tych słowach wypchnęła go na korytarz i zablokowała przejście. Udała
się czym prędzej do swojej sypialni i założyła strój Śmierciożercy.
Nałożyła na twarz białą maskę. Rzuciła na siebie zaklęcie kameleona i
wyciszające. Wymknęła się z zamku. Po czym udała się do miejsca w
Zakazanym Lesie, z którego można było się teleportować.
Wylądowała
przed ogromną mroczną rezydencja. Zdjęła z siebie zaklęcia i weszła do
środka. Od razu udała się do sali w, której był człowiek, który nie
dawał jej pożyć nawet w szkole. Otworzyła energicznie drzwi. Nazbyt
energicznie bo te uderzyły w ściany. Było zebranie wewnętrznego kręgu.
Rozejrzała się po zgromadzonych nie było jej nauczyciela.
- Witaj ojcze.
Usiadła po prawej jego stronie.
- Miło, że nas zaszczyciłaś.
- Wiesz przecież, że trudno wyrwać się z zamku i byłam w tedy z Potterem...wróć z moim bratem.
- I jak?
-
Co jak?... Ojcze nie rób ze mnie idiotki. Wszyscy się od niego
odwrócili, teraz ja jestem jedynym oparciem chłopaka. I mam zamiar
prosić Dumbledore'a o ponowny przydział.
Szmer i ciche szepty rozniosły się po sali.
-
Czytałam w księgach z prawem i regulaminem szkoły, że coś takiego może
mieć miejsce. A z moich źródeł wynika, że mój brat miał być od początku
Ślizgonem, tylko nasłuchał się różnych informacji od Wesley'a i poprosił
tiarę o to by trafi wszędzie tylko nie do mojego domu.
- Interesujące... A co z szafą?
-
A co ma być. Królewna imieniem Draco się obraziła za kawał. Ostrzegałam
go by uważał co pije. Ale postaram się mu przemówić do rozumu i
zaczniemy naprawę od tego weekendu.
- Dobrze. Na Ciebie zawsze mogę liczyć, nie jak na niektórych.
No i się zaczęła druga część kary i pochwały. Odpłynęła w świat marzeń wolała nie przyglądać się temu.
Jej rozmyślanie przerwał głos Voldemorta.
- Katharsis mogłabyś zostać, chciałbym z Tobą porozmawiać.
Spojrzała na niego niepewnie. Sala szybko opustoszała. W końcu zostali sami.
- Chce spotkać się z Harrym. Musi mnie przecież poznać.
-
Ojcze pozwól pierwsze załatwić sprawę z Potterami. Wyślę im jeszcze
dziś sowę odnośnie spotkania w Hogs. Jak wszystko dobrze pójdzie to
następnym razem przyprowadzę Harry'ego.Cos jescze?
- Tak. W święta odbędą się twoje zaręczyny.
- Z kim?
- Z Draconem.
Patrzyła na niego jakby powiedział, że odwołali Mistrzostwa w Quidditch'u.
-
Nie poślubię tej Fretki. Już wolę wyjść za jakiegoś boga nordyckiego.
Ale nie za tą zadufaną w sobie kreaturę. Chcesz, żebym go zabiła przy
pierwszej sposobności?
Nie czekając n
odpowiedź, wybiegła z sali, zrzucając maskę, która roztrzaskała się na
drobne kawałeczki po zetknięciu z marmurową posadzką. Wybiegła z
posiadłości i się teleportowała. Nie zważając na nic. Wbiegła do zamku
nadal w płaszczu Śmierciojada. Łzy spływały jej po twarzy. Wbiegła do
swoich kwater i osunęła się na najbliższy fotel. Rozumiała, że taka jest
tradycja. Ale dlaczego Malfoy. Zaczęła się kiwać w przód i tył. Będzie
zdolna do wszystkiego byle by tylko nie poślubić tej tlenionej
księżniczki. Splunęła do kominka. Usłyszała jak przejście się otwiera.
Wiedziała, kto wszedł.
- Dlaczego Cie nie było na szlabanie?
Kiedy zobaczył, że płacze. Uklęknął przed nią i chwycił ją za ręce.
- Co się stało?
Spojrzała na niego załzawionymi oczami.
- Nasz ojciec chce mnie wydać za Draco.
I
ponownie się roztaczała. Podniosła się, nie zważając na chłopaka poszła
do swojej sypialni. Przypomniała sobie o liście, który wczoraj dostała.
Nie wiedziała kogo jest ten cudowny ptak. Ale na pewno nie żadnego z
zwolenników jej ojca. A więc kogo... Wyjęła ze swojej wyjściowej szaty
kopertę. Usiadła ponownie na łóżku i obróciła ją w rękach. Czerwony lak z
wytłoczonym herbem. Nie znała nikogo z takim. Zmarszczyła brwi.
Ostrożnie otworzyła kopertę. Zaproszenie. Złote litery z pięknymi
zawijasami. Nie mogła oderwać wzroku od niego. Za dwa tygodnie bal.
Przyślą posłańca do Hogwartu po nią. Zamykała i otwierała buzię. Patrząc
na miejsce tego wydarzenia. Albo ktoś z niej kpi albo to spełniło się
jej największe marzenie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz