- Ale dlaczego dyrektor mi nie powiedział, że oni nie byli moimi prawdziwymi rodzicami?
Dziewczyna wywróciła oczami. To pytanie słyszała od.... spojrzała na zegar... od dwóch godzin.
- Ponieważ. Drops jest idiotą do kwadratu i chce mieć jak najwięcej debili młodocianych do walki przeciw wyszkolonym mordercą. Nie uwłaczając tobie Severusku. Harry coś jeszcze wyjaśnić? Bo jutro zamierzam zwołać naradę i wybrać drużynę więc muszę być wypoczęta
Spojrzała na niego ze zmęczeniem, po czym przeniosła wzrok na Nietoperka, bo jakoś się nie odzywał..Oczy jej się rozszerzyły. Ten w najlepsze poszedł spać.
- A mówiłam by, że się stacza.
Obok niego leżała jedna pusta butelka po Ognistej i druga prawie pusta. Wzięła resztę trunku i wypiła za jednym razem.
- Jakie jest hasło do Wierzy?
Spojrzała na niego Harry'ego jak by miał na sobie różowy strój do baletu.
- A bo ja wiedzieć. Do mojego znam a do twojego to nie mam pojęcia. Jego to nie obudzisz, żeby się dowiedzieć.
Wstała z fotela i w wszystko zawirowało. Potknęła się o dwie puste butelki po Ognistej. Aż tyle wypiła? Kiedy?
- Nigdy więcej z Tobą nie rozmawiam. Staczam się jak Snape. A teraz chodź.
Wyszła cichutko z gabinetu Naczelnego Postrachu Hogwartu, słyszała, że jak jej braciszek idzie za nią.
- Gdzie my idziemy?
- Do moich prywatnych kwater. Jako, że jestem kapitanem drużyny przypisane mi są własne komnaty. A u was tego nie ma.
- Nie.
Stanęła przed portretem Salazara.
- Cześć dziadku.
- Nie nazywaj mnie dziadkiem pijacka szumowino.
Na to stwierdzenie zaśmiała się perliście.
- A teraz otwieraj. Danse macabre.
Portret prychnął i się odsunął.Weszła przez niego.
- Właź. Bo zaraz będziesz musiał spać na korytarzu.
W saloniku zabłysły zielone światła. Spojrzała na Ciebie i wskazała drzwi na wprost.
- Pokój gościnny jest tam.A teraz dobranoc.
Ruszyła do drugich drzwi na prawo z wyrytym złotym zniczem i weszła do swojego pokoju. Od razu padła na łóżko. Kiedy dotknęła głową poduszki zasnęła.
~&~
Usłyszała
łomotanie do drzwi. Zwlekła się. Głowa trochę ją bolała. Otworzyła je
na oścież i stanęła oko w oko ze Snapem. Który tupał nogą.
- Komornikom dziękuję ale nie skorzystam z ich usług.
I zamknęła drzwi. Powtórzyło się pukanie.
- Wiesz, która jest godzina?
- Yyy.
- Dziesiąta.
Oczy
jej się powiększyły do granic możliwości. Zatrzasnęła drzwi. Przebrała
się i wybiegła z pokoju. Taranując zszokowanego opiekuna domu. Wyrwała
mu swój plan lekcji. Zerknęła na niego pobieżnie i zamarła.
- Transmutacja. Chyba was prąd popieścił.
Przywołała
swoją miotłę i lecąc na niej przez prawie cały zamek. Wleciała do klasy
w której jej rocznik miał mieć lekcje. I rzeczywiście miał.
- Problemy żołądkowe miałam.
Usiadła na jedynym wolnym miejscu.
- Minus dwadzieścia punktów Slytherin'u
Już widziała tyradę Snape'a. Spojrzała na osobę, koło której miała siedzieć przez ten rok. I aż spadła z krzesła.
- No nie. Dlaczego mnie nie obudziłeś?
- Próbowałem. Ale spałaś jak zabita.
-
Następnym razem wystarczy wrzasnąć znicz na dziesiątej. To na mnie
działa. -Wyszczerzyła się w uśmiechu. - A co właściwie mamy robić?
- Zamienić mysz w motyla.
Przewróciła
oczami. Wyjęła swoje pióro i zamieniła je w mysz tak dla rozgrzewki. A z
myszy zrobiła motyla. Motyla nad motyle. Jego skrzydła miały jakiś metr
długości i był szmaragdowo, czarno, srebrny. Jeżeli to było możliwe
wyszczerzyła się jeszcze bardziej.
- Jak ty to zrobiłaś?
Spojrzała na swojego partnera z ławki. U niego motyl miał mysi ogon i nie fruwał.
- Nauczę Cie.
- Proszę popatrzeć. To się nazywa dar do transmutacji. Kto zrobił ten piękny okaz.
Oczywiście Katharsis wstała z minął w stylu wygrałam los na loterii.McGonagall spojrzała z nad okularów na nią.
- Plus pięćdziesiąt punktów dla Slytherin'u. Panie Potter proszę się bardziej postarać.
Zaśmiała się z miny Harry'ego. Chwyciła go za rękę w której trzymał różdżkę i delikatnie wykonała odpowiedni ruch nadgarstkiem. Z nieudanego motyla zmienił się w pięknego złoto-czerwonego motylaska.
- Widzisz tak trzeba, a nie wymachiwać różdżką jakbyś się oganiał od natrętnej muchy.
Zaśmiała się. Nadszedł koniec tej lekcji. Jeszcze tylko Eliksiry i będę mogla coś zjeść. Tylko będzie musiała je pierwsze przetrwać. Ale z wściekłym nauczycielem będzie trudno. Potter wyszedł dwójką Gryfonów, którzy nie wierzyli w to, że jest synem Jaszczurki.. Oni też mieli eliksiry oprócz tego rudego wypłosza. Wchodząc do klasy pociągnęła go za sobą.
- Lepiej dla Ciebie będzie jak usiądziemy razem. Będziesz podawał mi odpowiednie składniki. A i nie pacz się na Snape'a, bo ten jest nieźle wkurzony.
- A czym się tak zezłościł?
Spojrzała na niego wymownie.
- Tym, że go zostawiliśmy pijanego w gabinecie i tym, że go stratowałam dziś rano. Dowiadując się, że zaspałam.
Zachichotała.
- Można wiedzieć co Cię tak śmieszy Riddle? - usłyszała za sobą ten przesiąknięty kpiną i jadem głos.
Przybrała na twarzy maskę obojętności, a cała klasa się odwróciła w naszą stronę czekając na rozwój akcji.
- Po prostu opowiadałam mojemu bratu jak wyglądałeś w różowej szacie z napisem kocham cytrynowe dropsy. Pamiętasz to było w te wakacje, i nie mogę zapomnieć miny mojego ojca i tego jak mnie goniłeś po całej posiadłości ciskając zaklęciami.
Wyszczerzyła się do profesora, który miał teraz żądzę mordu w oczach. Uczniom powiększyły się oczy do rozmiarów spodków.
- Dziś wieczorem w moim gabinecie Riddle. - przeniósł swój wzrok na Pottera, który nie mógł się powstrzymać od śmiechu. - Ciebie też chcę widzieć Potter.
I poszedł na początek klasy. Spojrzała na Pottera.
- Na prawdę miał różową szatę?
Katharsis tylko przytaknęła i skupiając się na podanym eliksirze zaczęła go tworzyć Mówiąc chłopakowi co ma jej przynieść. Tak minęły eliksiry.
- Plus pięćdziesiąt punktów dla Slytherin'u. Panie Potter proszę się bardziej postarać.
Zaśmiała się z miny Harry'ego. Chwyciła go za rękę w której trzymał różdżkę i delikatnie wykonała odpowiedni ruch nadgarstkiem. Z nieudanego motyla zmienił się w pięknego złoto-czerwonego motylaska.
- Widzisz tak trzeba, a nie wymachiwać różdżką jakbyś się oganiał od natrętnej muchy.
Zaśmiała się. Nadszedł koniec tej lekcji. Jeszcze tylko Eliksiry i będę mogla coś zjeść. Tylko będzie musiała je pierwsze przetrwać. Ale z wściekłym nauczycielem będzie trudno. Potter wyszedł dwójką Gryfonów, którzy nie wierzyli w to, że jest synem Jaszczurki.. Oni też mieli eliksiry oprócz tego rudego wypłosza. Wchodząc do klasy pociągnęła go za sobą.
- Lepiej dla Ciebie będzie jak usiądziemy razem. Będziesz podawał mi odpowiednie składniki. A i nie pacz się na Snape'a, bo ten jest nieźle wkurzony.
- A czym się tak zezłościł?
Spojrzała na niego wymownie.
- Tym, że go zostawiliśmy pijanego w gabinecie i tym, że go stratowałam dziś rano. Dowiadując się, że zaspałam.
Zachichotała.
- Można wiedzieć co Cię tak śmieszy Riddle? - usłyszała za sobą ten przesiąknięty kpiną i jadem głos.
Przybrała na twarzy maskę obojętności, a cała klasa się odwróciła w naszą stronę czekając na rozwój akcji.
- Po prostu opowiadałam mojemu bratu jak wyglądałeś w różowej szacie z napisem kocham cytrynowe dropsy. Pamiętasz to było w te wakacje, i nie mogę zapomnieć miny mojego ojca i tego jak mnie goniłeś po całej posiadłości ciskając zaklęciami.
Wyszczerzyła się do profesora, który miał teraz żądzę mordu w oczach. Uczniom powiększyły się oczy do rozmiarów spodków.
- Dziś wieczorem w moim gabinecie Riddle. - przeniósł swój wzrok na Pottera, który nie mógł się powstrzymać od śmiechu. - Ciebie też chcę widzieć Potter.
I poszedł na początek klasy. Spojrzała na Pottera.
- Na prawdę miał różową szatę?
Katharsis tylko przytaknęła i skupiając się na podanym eliksirze zaczęła go tworzyć Mówiąc chłopakowi co ma jej przynieść. Tak minęły eliksiry.
~&~
Na
koniec dnia cała szkoła huczała o tym, że Harry jest synem
Sami-Wiecie-Kogo. Wszyscy się od niego odwrócili. Ona w odróżnieniu od
swojego ojca miała uczucia. Po kolacji podeszła do niego.Widziała, że
jest mu ciężko. Zaprowadziła go do siebie i posadziła na kanapie.
Usiadła obok i go przytuliła. Wiedziała jak się czuje, przecież pod
koniec czwartego roku od niej się odwrócono. Przytuliła go.
- Wiem co trzeba zrobić z Tobą. Jutro idziemy do Dropsa i poprosimy o ponowny przydział.
- Ale jak się nie zgodzi?
- Na pewno się zgodzi. Jest pewien punkt w regulaminie szkoły, który mówi o ponownym przydziale.
Więc mamy pewność. Jak mówiłeś w pociągu, miałeś być w Domu Węża. Wiesz, że jak Voldemort potwierdzi na najbliższym zebraniu, że jesteś jego synem to Ślizgoni Cię zaakceptują i staną za Tobą murem, kiedy będzie Ci coś zagrażało.
Uśmiechnęła się pocieszająco.
- Poprosimy skrzaty, żeby przeniosły twoje rzeczy tutaj. Będziesz mieszkał w pokoju gościnnym. I mianuję Cię moim zastępcą na stanowisku kapitana jak i szukającego.
- Katharsis. A co z ro... z tymi ludźmi, którzy mnie wychowywali do tej pory?
- Porozmawiamy z nimi jak będziemy mieli pierwsze wyjście do Hogs. Może dowiemy się jak to się stało, że nas rozdzielono....bracie. A teraz choć, bo Snape nas zabije jak się spóźnimy.
----------------------------------------
Proszę o komentarze. Chcę wiedzieć co sadzicie o moim blogu i jak się wam podobają rozdziały.
Wasza
Katharsis
- Wiem co trzeba zrobić z Tobą. Jutro idziemy do Dropsa i poprosimy o ponowny przydział.
- Ale jak się nie zgodzi?
- Na pewno się zgodzi. Jest pewien punkt w regulaminie szkoły, który mówi o ponownym przydziale.
Więc mamy pewność. Jak mówiłeś w pociągu, miałeś być w Domu Węża. Wiesz, że jak Voldemort potwierdzi na najbliższym zebraniu, że jesteś jego synem to Ślizgoni Cię zaakceptują i staną za Tobą murem, kiedy będzie Ci coś zagrażało.
Uśmiechnęła się pocieszająco.
- Poprosimy skrzaty, żeby przeniosły twoje rzeczy tutaj. Będziesz mieszkał w pokoju gościnnym. I mianuję Cię moim zastępcą na stanowisku kapitana jak i szukającego.
- Katharsis. A co z ro... z tymi ludźmi, którzy mnie wychowywali do tej pory?
- Porozmawiamy z nimi jak będziemy mieli pierwsze wyjście do Hogs. Może dowiemy się jak to się stało, że nas rozdzielono....bracie. A teraz choć, bo Snape nas zabije jak się spóźnimy.
----------------------------------------
Proszę o komentarze. Chcę wiedzieć co sadzicie o moim blogu i jak się wam podobają rozdziały.
Wasza
Katharsis
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz