poniedziałek, 8 czerwca 2015

Moda na Hogwart: Odcinek 7

Indica- Linnansa vanki
Od tego odcinka będą się pojawiać piosenki, które lubię. ;)
I oto pierwsza z nich.
I podziękowanie dla Monziego za wysłanie do tej pięknej piosenki linka.
No i masz dedykacje.

A teraz przechodzimy do Odcinka 7 ( wymyślonego na WOS-ie )
Życzę miłego czytania ;)

---------------

Oparła się o ścianę i odetchnęła głęboko. Wszyscy się w nią wpatrywali. Teraz czuła się jak jakiś nadzwyczajny okaz w ZOO.
- No co to był język węży, każdy z rodu potrafi nim władać.
Nadal nie spuszczali z niej wzroku. Podeszła do kominka i spojrzała w ogień.
- Co chcecie wiedzieć o tym zamku i tym co tu robimy?
Obróciła się do nich, z podniesioną głową.
- Dlaczego te płomienie są zielone?  Czuje się jak w komnacie Lokiego.
Zmarszczyła brwi i spojrzała na kominek. Nie zdążyła się przesunąć kiedy prosto w nią wszedł jej ukochany nauczyciel. Teraz leżała w dwuznacznej pozycji na podłodze z Mistrzem Eliksirów.
- Zjeżdżaj ze mnie, bo posądzę Cię o molestowanie. I powiem Ojcu,  że się do mnie dobierasz.
Podniosła się i się otrzepała. Spiorunowała Snape wzrokiem.
- A kto stoi w przejściu. Jakbyś nie była z mojego domu to byś dostała szlaban.
Wyszczerzyła się. 
- A właściwie co tu robisz?
- Dyrektor mnie wysłał, bym nadzorował byście nie roznieśli zamku.
Popatrzyła na niego ze wzrokiem mówiącym : " Dyrektor...yhym...chcesz być bliżej Lokiego.".
- Usiądźmy, bo jak kolki nam nie wypada stać.
Usiadła w fotelu, na którego oparciu usiadł Harry. Kiedy wszyscy zasiedli : Thor, razem z Hermioną i Draconem na kanapie; Loki w fotelu, koło którego był fotel Severusa. Zaczynała się czuć jakoś dziwnie.  Czyżby to śniadanie...nie raczej nie. Klasnęła w dłonie a na stole pojawił się różnorodny asortyment: piwa, wódki, whisky. Znowu  na nią spojrzeli.
- No co? Ja na sucho nigdy na poważne tematy nie umiem mówić i nie tylko ja. Prawda wujaszku?
Zachichotała i wziewała butelkę piwa z jakiegoś mugolskiego browaru. Napiła się, nektar dla moich nerwów. 
~~Perspektywa Lokiego~~
Rozejrzał się dyskretnie po wnętrzu. Przytulnie tu było. I jego kolory do tego. Zaintrygował go obraz pewnej kobiety. Później się mu przyjrzy dokładnie. Dziewczyna znała mowę węży może mu się przyda kiedyś. Widać było, że co nieco wie o nim jak i Thorze. Ciekawe skąd zwykła Midgardka może takie, rzeczy wiedzieć. Kiedy pojawił się ten mężczyzna, który nie spuszczał z niego wzroku. Poczuł się dziwnie i to uczucie mu się nie spodobało. Nie wiedział czy to było na jego widok czy na to, że leżał na tej czarnowłosej...jak ona miała na imię...coś na K.Może mu się ten zamek spodoba. A gdyby tak go...przejąć. Wziął do ręki butelkę piwa i wziął mały łyk. Hmm nawet dobre. Nie zwrócił uwagi na tego mężczyznę ubierającego się na czarno.
~~ ~~
- No to powtórzę pytanie nim mi brutalnie przerwano. Co drodzy goście chcielibyście wiedzieć o tym miejscu? A odpowie wam nauczyciel eliksirów profesor Severus Snape.
- To Ciebie wyznaczył na lidera osób zajmujących się nimi.
- Jako lider to ja Cię wyznaczam na to byś opowiedział im o wszystkim.
Spojrzała na niego z mordem w oczach.
- Niedobrze mi.
Odezwał się do tej pory milczący  Harry i wybiegł z salonu do łazienki. Spojrzała za nim. Czyli zostawił mnie z tym wszystkim. Skończyła jedno piwo i zaczęła drugie. Opowiedziała im pokrótce co i jak. Ile jest domów to co powinni wiedzieć jak na razie. Przy tej rozmowie opróżnili cały zapas zgromadzony na stole. Katharsis trzymając się ściany poszła zobaczyć co z Harrym. Znalazła go zwiniętego w kłębek obok WC. Wyjęła z szafki fiolkę z odpowiednim eliksirem. Uklękła obok niego.
- Harry?
- Hmm.
Westchnęła i podniosła jego głowę i  wlała płyn do gardła. Po chwili wrócił do normalnych kolorów.
- Dzięki.
Podniósł się i wyszedł. Wpierw spojrzawszy na zegarek za pięć minut miał nastąpić obiad.Spojrzała w lustro. Ujrzała swoje odbicie, zmierzwiła włosy. Mogła iść. Wyszła z łazienki.
Kiedy weszła jej oczom ukazał się komiczny widok. A mianowicie:
Thor odgradzał się Hermioną przed Draconem, Loki był goniony w okół nich przez Snpe'a.  Przywołała swój aparat i zrobiła kilka fotek na pamiątkę dla potomnych. Gwizdnęła przeciągle. Zwrócili na nią uwagę po trzeciej próbie. W tym czasie pojawił się Harry.
- Dobra. A teraz przenosimy się do Wielkiej Sali na obiad.
Ruszyła w stronę wyjścia.
- No wreszcie, zgłodniałem i to bardzo.
- Ty byś tylko o jedzeniu myślał. Ty na pewno będziesz tym Gryfem.
- Gryfonem.
Poprawiła go Hermiona automatycznie.
Drzwi do WS były zamknięte, czyli już się zaczęło. Otworzyła je i wszystkie oczy zwróciły się w ich stronę. I ruszyli przez całą długość sali. O tak tworzyli dziwny pochód.
- I są nasi goście. Severusie co się stało? - zapytał się opiekuńczo dyrektor.
- Nic się nie stało Albusie.
- To w takim razie Harry podejdź.
Harry na drżących nogach podszedł do stołka i nałożył tiarę, która wykrzyknęła tam gdzie powinien być od początku. Cały Dom Węża bił brawo. Następny był Thor z miną uradowanego dziecka, został przyjęty do Domu Lwa. I w końcu przyszedł czas na Lokiego.
Tego dnia do Węży dołączyły dwie osoby i pierwszy raz wszyscy ujrzeli uradowanego Snape'a. Który chciał przytulić boga kłamstw. O tak oberwie za to, że przed wyjściem nie dała im eliksiru na kaca.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz